Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cenzura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cenzura. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Legion Przyzwoitości potępia i ostrzega: 20 filmów, których nie powinien oglądać katolik

Niewiele było i jest na świecie zjawisk tak egalitarnych, jak cenzura dokonywana z punktu widzenia moralności. Przynajmniej jeśli uznamy, że ocenianie jakiegokolwiek utworu z perspektywy poczucia moralności konkretnej grupy nie jest z definicji nieegalitarne. Po prawdzie – jest, ale taka konstatacja nie służy temu wstępowi. Nie pozwólmy więc, by wstrzymały nas zasadne wątpliwości, i wróćmy na właściwe tory. A nawet lepiej – przejdźmy od razu do kina.

Na przestrzeni ponadstuletniej historii kina rozmaite organizacje cenzorskie w swej ocenie filmów rzadko brały pod uwagę ich wartości artystyczne i rozrywkowe, personalia twórców czy gatunek. Cenzurze – bądź ocenie, w przypadku organizacji, które formalnie nie były instytucjami cenzorskimi – podlegały filmy i wielkie, i błahe, dostarczające przedniej rozrywki i nużące, produkowane przez czołowe wytwórnie i niewielkie przedsiębiorstwa filmowe, tworzone przez hołubionych filmowców i bezimiennych reżyserów etc. Jedną z instytucji parającym się opiniowaniem filmów i niebaczących przy tym na nic, poza ich wymiarem moralnym, był amerykański Narodowy Legion Przyzwoitości (National Legion of Decency), zwany również – po prostu – Legionem Przyzwoitości.

Manifestacja członków Narodowego Legionu Przyzwoitości.
Źródło: FIRE.

wtorek, 21 sierpnia 2018

Archiwum fanpejdża: Z dziejów amerykańskiego komiksu #1

1. Roy Thomas rozwiązuje problem z cenzurą Nicka Fury'ego według Jima Steranki

Data publikacji na fanpejdżu: 16.05.2018.

Zgodzimy się chyba wszyscy, że cenzura nie jest, co do zasady, zbyt fajnym zjawiskiem. Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto byłby psychofanem cenzury – jeśli już ktoś wypowiadał się o niej w trybie afirmatywnym, zawsze towarzyszyły temu mniejsze lub większe zastrzeżenia („w niektórych przypadkach”, „racja stanu”, „dzieciaczki” itd. itp.). Niemniej, zdarza się, że jej funkcjonowanie wyzwala w twórcach pokłady kreatywności, wskutek czego tworzą rzeczy ciekawsze od tych, jakie stworzyliby, gdyby mogli powiedzieć i/lub pokazać wszystko.

Bywa i tak, że rzeczy piękne i dobre rodzą się nie pod wpływem długiego namysłu, jak przechytrzyć cenzurę, lecz spontanicznych decyzji podyktowanych nadciągającym dedlajnem. Tak stało się w przypadku planszy z drugiego zeszytu komiksu „Nick Fury, Agent of S.H.I.E.L.D.” z 1968 roku.

Nick Fury, Agent of S.H.I.E.L.D. #2 (Marvel Comics, lipiec 1968).