Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marvel Comics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marvel Comics. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 sierpnia 2018

Archiwum fanpejdża: Z dziejów amerykańskiego komiksu #1

1. Roy Thomas rozwiązuje problem z cenzurą Nicka Fury'ego według Jima Steranki

Data publikacji na fanpejdżu: 16.05.2018.

Zgodzimy się chyba wszyscy, że cenzura nie jest, co do zasady, zbyt fajnym zjawiskiem. Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto byłby psychofanem cenzury – jeśli już ktoś wypowiadał się o niej w trybie afirmatywnym, zawsze towarzyszyły temu mniejsze lub większe zastrzeżenia („w niektórych przypadkach”, „racja stanu”, „dzieciaczki” itd. itp.). Niemniej, zdarza się, że jej funkcjonowanie wyzwala w twórcach pokłady kreatywności, wskutek czego tworzą rzeczy ciekawsze od tych, jakie stworzyliby, gdyby mogli powiedzieć i/lub pokazać wszystko.

Bywa i tak, że rzeczy piękne i dobre rodzą się nie pod wpływem długiego namysłu, jak przechytrzyć cenzurę, lecz spontanicznych decyzji podyktowanych nadciągającym dedlajnem. Tak stało się w przypadku planszy z drugiego zeszytu komiksu „Nick Fury, Agent of S.H.I.E.L.D.” z 1968 roku.

Nick Fury, Agent of S.H.I.E.L.D. #2 (Marvel Comics, lipiec 1968).

środa, 27 czerwca 2018

II wojna światowa w amerykańskich komiksach grozy z lat 50. XX wieku.

Dziś w nikim nie budzi już chyba wątpliwości stwierdzenie, że niemożliwe jest opisanie dziejów jakiegokolwiek medium w oderwaniu od szerszej historii, w ramach której to kształtowało się, funkcjonowało i ewoluowało. Wśród badaczy komiksu panuje powszechny konsensus, w myśl którego do rozwoju rynku komiksowego w USA wydatnie przyczyniła się II wojna światowa. 

Szacuje się, że w latach 1942-1946 poziom sprzedaży komiksów zwiększył się z 12 mln. do 60 mln. egzemplarzy miesięcznie, a czytało je wówczas około 80. proc. Amerykanów między 6. a 17. rokiem życia i około 30 proc. w przedziale wiekowym 18-30[1]. Znaczną część czytelników stanowili amerykańscy żołnierze walczący w Europie i w Azji – komiksy stanowiły około 25 proc. periodyków wysyłanych na front, a regularnie czytało je 44 proc. z 12 mln. poborowych, zaś okazjonalnie – około 20 proc.[2].

Jak pisałem w jednym z wcześniejszych wpisów, branżę komiksową w przeważającej większości cechowały nastroje interwencjonistyczne – w czym niewątpliwą rolę ogrywał fakt, że znaczna część jej pracowników miała pochodzenie żydowskie – toteż niektórzy bohaterowie komiksów ścierali się z nazistami jeszcze przed otwartym zaangażowaniem się USA w konflikt. Początkowo wrogowie nie byli identyfikowani wprost, jednak aluzje były czytelne. Przykładowo: w pierwszym odcinku serii Espionage opublikowanym w „Smash Comics” z sierpnia 1939 roku antagonistą był stylizowany na Hitlera dyktator Argentyny, zaś w historii Mercury in the 20th Century zawartej w „Red Raven Comics” z sierpnia 1940 roku bohater mierzył się z żołnierzami Rudopha Hendlera, przywódcy państwa Pruslandia. Część twórców i wydawców zaczęła eksplicytnie wskazywać na nazistowskie Niemcy jako wroga już w 1940 roku. W latach 1942-1945 wojna z „Japonazistami”  stanowiła jeden z dominujących tematów amerykańskich komiksów, lecz po jej zakończeniu szybko niemal zupełnie zniknęła z ich kart.

Vlamir Koran, dyktator Argentyny („Smash Comics” #1, Quality Comics, sierpień 1939).

środa, 29 czerwca 2016

Polska "Planeta małp", czyli: Skąd wziął się "Beniamin Frezus"?

Polska doby transformacji ustrojowej. Wedle legendy założycielskiej polskiego kapitalizmu – złote czasy dla biznesu. W końcu każdy mógł wziąć sprawy w swoje ręce i rozkręcić własną działalność gospodarczą, a jeśli tylko miał łeb na karku, wkrótce opowiedzieć o swoich sukcesach na łamach tygodnika „Miliarder”.

Wśród mrowia firm, jakie wówczas zakładano, znalazło się całkiem sporo takich, które zdecydowały się na wydawanie komiksów, być może mając w pamięci niebotyczne nakłady, jakie te osiągały w czasach PRL-u, bądź też spodziewając się zachłyśnięcia się przez Polaków amerykańską popkulturą wraz z nastaniem III RP.

Jednym z graczy, którzy próbowali szczęścia w komiksie, była łódzka spółka Old Baron S.A., poza komiksem parająca się wówczas – jak wynika z ich reklamy – wieloma innymi rzeczami, w tym organizacją wycieczek zagranicznych, sprzedażą hurtową produktów spożywczych i przemysłowych, handlem importowanymi samochodami i sprzedażą zachodnich aparatów do masażu.


Komiksowa działalność Old Baron S.A. była krótka. Pierwsze sygnowane tą marką tytuły ukazały się w 1991 roku, ostatnie zaś rok później. Firma wydała w tym czasie łącznie pięć pozycji – komiksy wojenne Springyouth i Good Morning Vietnam, pierwszą część cyklu fantastycznego „Beniamin Frezus” oraz dwa numery czasopisma „Magazyn Old Baron”. Do pierwszego numeru magazynu trafiły trzy komiksy – Dopaść wroga, Sługa (zapowiadany wcześniej jako niezależny album) i Hogarth. Poza komiksami znalazło się tam kilka artykułów, w tym tekst poświęcony – o, ironio! – prawom autorskim i piractwu. Drugiego numeru pisma nigdy nie miałem w rękach, ale ze śladowych informacji dostępnych w Internecie wynika, że poza artykułami na temat wojskowości zawierał on przedruk Springyouth.



piątek, 2 października 2015

[Ranking] Obrazkowa wojna z czerwonym zagrożeniem

Obrazkowa wojna z czerwonym zagrożeniem: Subiektywna dziesiątka najlepszych antykomunistycznych historii w amerykańskim komiksie lat 50.

Zimna wojna odcisnęła się silnym piętnem na amerykańskiej kulturze popularnej, zwłaszcza filmie i komiksie. Jej popkulturowe dziedzictwo stanowią setki mniej lub bardziej otwarcie antykomunistycznych narracji, tworzonych ze zmiennym natężeniem niemal od chwili zakończenia II wojny światowej aż do rozpadu ZSRR. Na gruncie komiksu szczytowy okres symbolicznej walki z czerwonym zagrożeniem przypadł na lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte, z pominięciem krótkotrwałego odprężenia, jakie wystąpiło po 1956 roku w reakcji na kompromitację makkartyzmu w oczach opinii publicznej, destalinizację ZSRR i odwilż w relacjach amerykańsko-radzieckich.


wtorek, 26 sierpnia 2014

Superpatriots vs. Japanazis: Komiks superbohaterski w czasie II wojny światowej

Symboliczne przedstawianie starć z ideowym i politycznym wrogiem USA na kartach komiksu ma tradycję sięgającą II wojny światowej. Branżę komiksową w przeważającej większości cechowały nastroje interwencjonistyczne – w czym niewątpliwą rolę odgrywał fakt, że znaczna część jej pracowników miała pochodzenie żydowskie – toteż niektórzy bohaterowie opowieści obrazkowych ścierali się z Hitlerem i jego kohortami jeszcze przed zaangażowaniem się Stanów Zjednoczonych w konflikt.

Początkowo w ramach komiksów pro-interwencyjnych nie wskazywano wprost na nazistowskie Niemcy, starając się jednocześnie, by aluzja była czytelna. W pierwszym odcinku serii Espionage z magazynu „Smash Comics” z sierpnia 1939 roku przedstawiono postać wyraźnie stylizowanego na Adolfa Hitlera dyktatora Argentyny, Vlamira Korana, którego wojna podbijają całą Amerykę Południową, ostrząc sobie zęby na USA. W historii Mercury in the 20th Century opublikowanej w „Red Raven Comics” z sierpnia 1940 roku ukazano Rudolpha Hendlera, przywódcę państwa Prusslandia, a w debiucie Marvel Boya w szóstym numerze „Daring Mystery Comics” z września 1940 roku nazwisko Hitlera zmieniono na Hiller. Zwykle jednak po prostu nie wskazywano na to, skąd pochodzą antagoniści bohaterów, lecz zarówno ich wygląd, jak i faktyczna sytuacja geopolityczna nie pozostawiała w tej kwestii żadnych wątpliwości.

Vlamir Koran, dyktator Argentyny („Smash Comics” #1, Quality Comics, sierpień 1939)