Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 sierpnia 2010

Wywiad: Giovanni Battista Columbro

GIOVANNI BATTISTA COLUMBRO OPOWIADA O KONKURSIE „ARMONIA DI VOCI”

Giovanni Battista Columbro, dyrygent, profesor Konserwatorium im. Giuseppe Verdiego w Mediolanie i dyrektor artystyczny Festiwalu Lodoviciano opowiada o swojej najnowszej inicjatywie – Międzynarodowym Konkursie Śpiewu Chóralnego „Armonia di voci”.

Jeszcze tylko kilka dni dzieli nas od rozpoczęcia pierwszej odsłony „Armonia di voci. Proszę powiedzieć, skąd zrodził się pomysł zorganizowania konkursu chórów, który miałby międzynarodowy charakter. Czy była to Pańska prywatna inicjatywa?

Pomysł konkursu narodził się wspólnie z Associazione Culturale di Pienza, czyli instytucją, z którą regularnie współpracuję.

Czy uważa Pan, że udział w konkursie, może być szansą promocji dla chórów mniej popularnych, tych, które jeszcze nie zdobyły wysokiej pozycji w świecie muzyki poważnej?

Tak. Oczywiście, mam taką nadzieję. Konkurs otwarty jest także dla chórów alternatywnych, co więcej, również i tych ze zróżnicowanym repertuarem. Wszystko po to, byt dać różnym chórom więcej możliwości.

sobota, 31 lipca 2010

Wywiad: Joanna Klisowska

"GŁOS I PASJA" - ROZMOWA Z JOANNĄ KLISOWSKĄ

Polska sopranistka opowiada o miłości do muzyki, specyfice śpiewu chóralnego, planach na najbliższą przyszłość oraz o swej agencji koncertowej Astarte.



Nasi czytelnicy wiedzą już, że wejdzie Pani w skład jury Międzynarodowego Konkursu Śpiewu Chóralnego "Armonia di voci", który odbędzie się pod koniec października we włoskiej Pienzie. Jakie są Pani oczekiwania względem tego konkursu?

Spodziewam się usłyszeć kilka dobrych chórów. Choć sama pasjonuję się muzyką dawną i takową wykonuję, chętnie posłuchałabym też muzyki gospel, albo ciekawych transkrypcji chóralnych utworów nie przeznaczonych pierwotnie na chór.

Z jakich względów zdecydowała się Pani na przyjęcie zaproszenia do wzięcia udziału w tym wydarzeniu?

Śpiewem zajmuję się od lat. Najpierw śpiewałam właśnie w szkolnym chórze, następnie, podczas studiów wokalnych w Akademii Muzycznej, w znanym wrocławskim zespole Spirituals Singers Band. Z tym ostatnim nagrałam zresztą w 1999 roku płytę "Good News" dla wytwórni Koch International. Później występowałam jeszcze w różnych formacjach barokowych. W ramach swojej dotychczasowej działalności artystycznej i dydaktycznej pracowałam też z kilkoma chórami nad techniką wokalną.

sobota, 26 czerwca 2010

Wywiad: Peter J. Birch i ET Tumason

31 maja w krakowskim klubie Żaczek odbył się koncert wchodzący w ramy wspólnej trasy polskiego songwritera Petera J. Bircha i islandzkiego bluesmana ET Tumasona. Zanim ich muzyka oczarowała zgromadzoną publiczność, zdążyliśmy przeprowadzić z nimi krótką rozmowę.
PETER. J. BIRCH





W chwili naszej rozmowy znajdujesz się na półmetku wspólnej trasy koncertowej z ET Tumasonem. Rozpoczęliście ją w Warszawie występem w Radiu Luxemburg, w ciągu kolejnych kilku dni zdążyliście odwiedzić Aleksandrów Kujawski, Kikół i Dąbrowę Górniczą, dziś zaś gościcie w Krakowie. Jakie są Twoje dotychczasowe wrażenia z trasy?

Jak najbardziej pozytywne. Przez ostatnie pięć dni dużo się działo, z ET dogadujemy się świetnie, więc jest sympatycznie. Mieliśmy również kilka mniej przyjemnych przygód. Podczas koncertu w Kikole ET pękł jego szklany slide od gitary, a chwilę później struna, jedyna której nie miał w komplecie, tak więc w zasadzie nie mógł dalej grać koncertu. Dałem mu swoją gitarę, ale wiadomo, że to nie było już to samo, gdyż on gra na gitarze klasycznej, a ja na akustycznej. Zresztą, bez slide’u jego muzyka jest uboższa. Wczoraj z kolei, podczas koncertu w Dąbrowie Górniczej, zatruliśmy się zapiekanką. ET ciężko było wczoraj nie tylko śpiewać, ale i funkcjonować. Sam czułem się „w miarę”, choć nie było jakoś rewelacyjnie, ale dzisiaj jest już tragedia totalna. Tak więc, jak widać, nie obyło się bez niespodziewanych wydarzeń.

niedziela, 23 maja 2010

Wywiad: Iowa Super Soccer

Mówi się o nich jako o novum na polskim rynku muzycznym, nadzieją sceny niezależnej oraz jednym z najciekawszych zespołów młodego pokolenia. W dwa miesiące po premierze ich najnowszego wydawnictwa Michał Skrzydło i Natalia Baranowska opowiadają nam, na ile poważnie traktują te określenia, co właściwie oznacza bycie muzykiem „alternatywnym” oraz dlaczego słowo „pop” jest w naszym kraju źle kojarzone. Nie zabrakło również okazji do tego, by porozmawiać zarówno o przeszłości zespołu, jak i ich planach na przyszłość.


„Proste, nieskomplikowane melodie zawsze mnie pociągały”. Czyje to słowa?

M.S.: To są moje słowa.

Cóż takiego jest w tego typu dźwiękach, że to właśnie one najbardziej Cię zafascynowały?

M.S.: Oj, musielibyśmy wrócić do początków mojej przygody z muzyką. Słowa, które zacytowałeś, są efektem wszystkiego tego, czego kiedykolwiek słuchałem, bo przeszedłem w życiu przez różne gatunki. Granie muzyki jest – w moim przynajmniej odczuciu – czymś niepojmowalnym, dlatego też ciężko dyskutować, dlaczego akurat ten styl, a nie inny. Uważam jednak, że prostota jest czymś pięknym.

sobota, 24 kwietnia 2010

Wywiad: Rahim

Rahim – współzałożyciel Paktofoniki i Pokahontaz, artysta solowy, producent i wydawca – opowiada o swoim solowym krążku, planach na przyszłość, koncertach i zmianach, jakie zaszły na polskiej scenie hip-hopowej na przestrzeni ostatnich lat.



Przed miesiącem na półki sklepowe trafiła płyta zatytułowana „Podróże po amplitudzie”, będąca… No właśnie. Będąca czym? Formalnie rzecz ujmując powinniśmy mówić o niej jako o Twoim solowym debiucie, lecz określenie to wydaje się być nie tylko nieadekwatne, co wręcz deprecjonujące. Zważywszy na Twój wieloletni staż na scenie hip-hopowej, zasługi dla jej popularyzacji oraz mnogość projektów, w które się angażowałeś, trudno określić Cię mianem „debiutanta”, nawet biorąc poprawkę na jego umowność.

Sam nazywam ów album debiutanckim i czynię to z szerokim uśmiechem na ustach. Jakby nie patrzeć, jest to mój debiut solowy. Dotychczas w większym lub mniejszym stopniu współtworzyłem dziewięć albumów. Zupełnie nieświadomie ten okazał się być dziesiątym, czyli poniekąd jubileuszowym. Jest to o tyle wyjątkowy album, że przy jego konstrukcji opierałem się tylko i wyłącznie na własnej wizji i pomysłach. Nawet kolaboracja z gośćmi polegała na zaproszeniu do udziału w danym, wcześniej wymyślonym przeze mnie, utworze. Dodatkowo krążek dość mocno pokazuje mnie jako człowieka, a co za tym idzie moje rozterki, radości, smutki, etc. To chyba najbardziej osobista z moich płyt.

niedziela, 4 kwietnia 2010

Wywiad: Pär Sundström (Sabaton)

Pär Sundström, członek szwedzkiej formacji heavy metalowej Sabaton, opowiada o nowej płycie zespołu, muzycznych i historycznych inspiracjach, współpracy z polskim reżyserem Jackiem Raginisem oraz o polskich występach wchodzących w ramy nadchodzącej trasy koncertowej zespołu.

Ponad pół roku minęło od naszej ostatniej rozmowy, która odbyliśmy po zakończeniu waszej polskiej mini trasy koncertowej o nazwie „Always Remember Tpour”. Powiedziałeś mi wtedy, że nosicie się z zamiarem wydania nowego albumu studyjnego. Dziś wiemy, że płyta zatytułowana „Coat of Arms” będzie miała premierę 21 maja. Powiedz proszę, jak długo pracowaliście nad płytą i co ważniejsze, kiedy w ogóle znaleźliście na to czas? Ostatni kwartał ubiegłego roku upłynął wam pod znakiem koncertów wieńczących imponującą trasę „The Art Of Live Tour”. Zwłaszcza podczas jej brytyjskiej części, którą odbyliście wraz z Dragonforce, zagraliście pokaźną liczbę koncertów.

Część materiału, który znalazł się na „Coat fo Arms” została napisana już kilka lat temu. Oprócz tego posiadaliśmy sporo pomysłów na nowe utwory. Sam proces ich pisania odbył się jeszcze przed trasą po Wielkiej Brytanii i po powrocie z niej. Podczas świąt ciężko pracowaliśmy nad tym, by utwory były gotowe przed nowym rokiem. Do studia weszliśmy 2-ego stycznia, gdzie spędziliśmy pięć tygodni na nagrywaniu nowych kompozycji. Wtedy też pracowaliśmy nad warstwą tekstową nowego wydawnictwa.

wtorek, 12 stycznia 2010

Wywiad: Wojciech Jama

Jest Pan pomysłodawcą Muzeum Dobranocek, którego znaczna część zasobów pochodzi z Pańskiej prywatnej kolekcji. Proszę powiedzieć, kiedy narodził się pomysł otworzenia takiego muzeum oraz z jakiego powodu zaangażował się Pan w ten projekt?

"Muzeum Dobranocek" to projekt będący "boczną linią" moich komiksowych zbiorów. W końcu kilku z bohaterów dobranocek - takich jak np. Gąska Balbinka, Gapiszon czy Gucio i Cezar - zaczynało bowiem karierę w historiach obrazkowych, a incydentalnie pojawiały się komiksy z Bolkiem i Lolkiem czy Rumcajsem.

Najpierw były nieliczne pamiątki z mojego dzieciństwa, następnie wyszukiwane na targach staroci wydawnictwa i kolejne zabawki jakie pamiętałem z czasów swojej młodości, później dopiero świadome powiększanie kolekcji.

niedziela, 6 grudnia 2009

Wywiad: Marvano

"CHCĘ BYĆ TWÓRCĄ, A NIE ODTWÓRCĄ" - ROZMOWA Z MARVANO


Belgijski rysownik i scenarzysta komiksowy opowiada o swych wrażeniach z pobytu w Polsce, planach na przyszłość, artystach, którzy wywarli na niego wpływ, i dziwnym wynalazku zwanym „lektorem”.

Marvano – twórcę znanego ze współpracy z Joe Haldemanem przy okazji „Wiecznej Wojny”, „Wiecznego Pokoju” i „Dallas Barr” oraz ze swego autorskiego projektu „Berlin” – spotkałem zupełnym przypadkiem na dworcu kolejowym w Łodzi, tuż po zakończeniu 20. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu.

Obliczywszy naprędce prawdopodobieństwo takiego spotkania, postanowiłem wykorzystać to niewyobrażalne zrządzenie losu i przeprowadzić z nim rozmowę. Po krótkiej wymianie kurtuazyjnych zwrotów, rozpoczętej od nieśmiertelnego „Hello, Mr. Marvano?”, dowiedziałem się, że obaj zmierzamy do Krakowa, a sam artysta będzie zachwycony, mogąc podczas podróży z kimś porozmawiać. W ten oto sposób rozpoczął się wywiad, przeprowadzony w iście partyzanckich warunkach – naszym słowom akompaniował jazgot tłoków, wokół nas dokonywał się exodus podróżnych, a światła w wagonach nader często odmawiały posłuszeństwa. Sam artysta okazał się niezwykle otwartym, sympatycznym człowiekiem, który mimo estymy jaką cieszy się na świecie, nie zatracił nic ze swojej naturalności.

Naszą rozmowę chciałbym rozpocząć od nieco banalnego pytania, które zapewne słyszał Pan już dzisiaj przynajmniej kilkanaście razy. Niemniej jednak niech formalności stanie się zadość: jak podobała się Panu 20. edycja Międzynarodowego Festiwalu Komiksu?

Było cudownie. Jak zwykle zresztą w waszym kraju. Na festiwalu w Łodzi jestem już drugi raz, byłem również gościem na jednym z waszych konwentów science-fiction [mowa o Polconie z 2007 roku – D.G.]. Wasz kraj i jego mieszkańcy bardzo mi się podobają, tak więc chętnie ponownie tu wrócę.

niedziela, 25 października 2009

Wywiad: Karol Wiśniewski ("New British Comics")

Karol Wiśniewski, wydawca niezależnej antologii „New British Comics”, mówi o sytuacji komiksu brytyjskiego na polskim rynku wydawniczym, żmudnym - acz satysfakcjonującym - procesie powstawania antologii oraz o... kulturze kontaktów.

Jesteś wydawcą antologii o nazwie „New British Comics”, prezentującej najnowsze dokonania brytyjskiego komiksu. Czy mógłbyś powiedzieć naszym czytelnikom, czym jest owa antologia, jakiego rodzaju prace są w niej prezentowane?

Jak zostało to chytrze zaszyfrowane w samym tytule, antologia prezentuje nowe brytyjskie komiksy. (śmiech) Zbiorek nie ma żadnego motywu przewodniego, tak więc jest tam miejsce i na totalny underground, i na komiksy akcji, czy też dziwaczny, ale uroczy brytyjski humor. Każdy komiks na poziomie ma u nas szansę się pojawić. W drugiej odsłonie „New British Comics” swoje prace opublikowało łącznie 19 twórców, którzy z ledwością pomieścili się na 84 stronach. Wszystkich zainteresowanych szczegółami dotyczącymi tego wydawnictwa, zapraszam pod adres: www.newbritishcomics.blogspot.com.

piątek, 23 października 2009

Wywiad: Suavas (Prząśniczki)

"MUZYKA TO DWANAŚCIE DŹWIĘKÓW I NIESKOŃCZONA ILOŚĆ ICH KOMBINACJI"

Zdjęcie promocyjne zespołu, fot. Anita Andrzejczak

Przed trzema miesiącami światło dzienne ujrzał długo oczekiwany debiut Prząśniczek – "Pokolenie Wigry III". Nim do tego doszło, przez czternaście lat działaliście w podziemiu, wydaliście trzy materiały demo (dwa materiały demo i jedną EP-kę – by być ścisłym) i zagraliście pokaźną liczbę koncertów. W światku polskiej muzyki alternatywnej byliście więc już dość rozpoznawalni, a wasza historia na pewno nie wpasowuje się w szablon: "pojawili się znikąd, ich twórczość znana był tylko ich matkom i przyjaciołom, wchodzą do studia i nagrywają płytę". Czy mógłbyś przybliżyć naszym czytelnikom historię powstania waszego pierwszego – i mam nadzieję, że nie ostatniego – długogrającego krążka?

Na wstępie witam serdecznie czytelników portalu. Co do pytania, to początek rozmów na temat wydania oficjalnej płyty można datować na przełom roku 2005 i 2006. Niestety, różne czynniki – głównie perypetie ze studiem Tymona (jego przenosiny) – powodowały, że zaczęło się to niebezpiecznie przeciągać. Na początku 2008 roku postanowiłem, że płytę nagramy w Studio im. Toma Waitsa w Porażynie, w którym dwa lata wcześniej nagrywaliśmy demo. Miejsce (leśna głusza), sprzęt (głównie analogowy), atmosfera i podejście oferowane przez Szymona Swobodę (właściciela i realizatora) spowodowały, że był to jedyny słuszny wybór.