Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kōyō Komada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kōyō Komada. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2016

Początki kina w Japonii: Filmy na podstawie spektakli kabuki

Filmy na podstawie spektakli kabuki stanowiły istotny segment produkcji wczesnej japońskiej branży filmowej, przez niektórych zachodnich komentatorów wręcz z nią utożsamiany. W dzisiejszym wpisie przedstawiam okoliczności powstania pierwszych produkcji tego typu i ich specyfikę, sygnalizuję też przekształcenia, jakie dokonały się w ramach tej formuły filmowej na początku drugiej dekady XX wieku.

Pierwsze produkcje na podstawie spektakli kabuki powstały już pod koniec 1899 roku. Wówczas to Tsunekichi Shibata zarejestrował – kolejno: w listopadzie i grudniu – na zlecenie Kōyō Komady Oglądanie jesiennych liści klonu (Momijigari) i Dwoje dziewcząt w świątyni Dōjō-ji (Ninin Dōjō-ji). W pierwszym z nich dwie największe gwiazdy kabuki tego okresu – Danjūrō Ichikawa IX i Kikugorō Onoe V[1].

Danjūrō Ichikawa IX jako Musashibō Benkei w sztuce Kanjinchō (1887).
Kikugorō Onoe V jako Kagatobi Umekichi w sztuce Mekura Nagaya Ume-ga-Kagatobi (1886).
Więcej fotografii aktorów kabuki z lat 1878-1888 znajdziecie w tym wpisie.

piątek, 22 lipca 2016

Początki kina w Japonii i sensotwórcza rola paratekstów

W 1897 roku Kōyō Komada, pracownik agencji reklamowej Hiromeya, brał po raz pierwszy w organizacji pokazów filmowych. W połowie 1899 roku powołał do życia Stowarzyszenie Japońskich Ruchomych Fotografii (Nihon Sossen Katsudō Shashinkai), zorientowane na wyświetlanie filmów krajowek produkcji.
Plakat reklamowy pokazów organizowanych przez Komadę z 1904 roku.
Reklam pokazów organizowanych przez Komadę
z magazynu „Katsudō Shashinkai” z 1911 roku.

poniedziałek, 29 września 2014

Kącik translacyjny: Anglojęzyczne artykuły z „Kinema Record”

Wbrew buńczucznym zapowiedziom z pierwszej odsłony cyklu przez ponad rok na blogu nie gościło żadne tłumaczenie. Oto jednak nadarzyła się całkiem dobra okazja, by temu zaradzić, bowiem w końcu udało mi się zorganizować długo poszukiwane skany anglojęzycznych artykułów z  pisma „Kinema Record”.

„Kinema Record” (alternatywnie „Kinema rekōdo”) był magazynem filmowym wydawanym w Japonii w latach 1913-1917. Pismo zrzeszało progresywnych miłośników kina, którzy dali początek nieformalnemu Ruchowi Czystego Filmu (Jun'eigageki undō, 純映画劇運動), mającemu ambicję modernizacji japońskiego kina przez upodobnienie go do kina zachodniego. Nazwa „Kinema Record” wprowadzona została w piątym numerze, wcześniej zaś magazyn ukazywał się jako „Film Record” („Firumu rekōdo”).

Samozwańczy „Wiodący Ilustrowany Magazyn Filmowy w Japonii” (Illustrated Leading Cine. Journal in Japan) – później zaś „Wiodący Ilustrowany Filmowy Magazyn Handlowy w Japonii” (Illustrated Leading Cinema Trade Journal in Japan) – początkowo miał zawierać tylko podstawowe informacje o filmach (liczba rolek, obsada, twórcy itp.), szybko jednak zaczęły w nim dominować recenzje, eseje i przekrojowe artykuły poświęconych japońskiej branży filmowej. Progresywistyczna polityka pisma została wkrótce podchwycona przez inne magazyny filmowe. W przeciwieństwie do wcześniejszych pism filmowych, wydawanych przez japońskie wytwórnie filmowe, „Kinema Record” miał wyraźnie polemiczny charakter i kierowany był do wykształconych czytelników, o czym świadczyły nie tylko tematyka i styl artykułów, ale również fakt, że trudniejszym słowom nie towarzyszyła furigana, ich fonetyczny zapis, zaś od połowy 1914 roku język japoński pisany był w formie horyzontalnej, od lewej do prawej strony.

Okładka 31. numeru „Kinema Record”.

czwartek, 8 grudnia 2011

Herosi kinematografii: Początki japońskiego przemysłu filmowego

Tytułem wstępu

W 1959 roku, we wstępie do swej fundamentalnej pracy poświęconej kinematografii japońskiej, Joseph L. Anderson i Donald Richie stwierdzili, iż „japoński przemysł filmowych, będący jednym z ostatnich, które wykształciły swój własny narodowy styl, jest obecnie jednym z ostatnich, którym udało się go zachować[1]”. Dwanaście lat później, na kartach swej samodzielnej monografii, Richie podtrzymał ten sąd[2]. Dziś, u progu drugiej dekady XXI. wieku, twierdzenie to wydaje się być w takim samym stopniu aktualne, jak w chwili, kiedy zostało po raz pierwszy sformułowane.

Wykształcenie się owego „indywidualnego smaku” japońskiej kinematografii, o którym z takim zachwytem pisał Richie, było procesem długotrwałym i złożonym. Składały się na niego zarówno instytucjonalne przeobrażenia przemysłu filmowego, wpływy ideologii państwowej, inspiracje tradycyjnymi formami japońskiej ekspresji artystycznej, jak i stopniowa asymilacja wybranych zachodnich wzorców i technik filmowych. Nie bez znaczenia był też osobisty wkład wybranych jednostek, które na różnych etapach rozwoju tamtejszej branży filmowej zdołały zdobyć pozycję umożliwiającą im wprowadzenie własnych, autorskich pomysłów.

Gwałtowne przeobrażenia kinematografii Kraju Kwitnącej Wiśni, jakie stały się jej udziałem w latach 20. i 30. XX. wieku i które przyniosły nam dzieła artystów takich jak Yosujirō Ozu, Kenji Mizoguchi, czy Hiroshi Shimizu, nie byłyby możliwe, gdyby wcześniej nie pojawili się w Japonii herosi kinematografii – pionierzy nowego medium, Prometeusze celuloidu, piewcy ruchomych obrazów. Słowem: wszyscy ci, którzy podjęli się przeszczepienia zjawiska, jakim jest „kino”, na ziemie japońskie. Czynili to kierując się rozmaitymi pobudkami oraz z różnym skutkiem. Cześć z wypracowanych przez nich rozwiązań przez długie lata kształtowała specyfikę japońskiego przemysłu filmowego, część natomiast okazała się pomysłem jednego sezonu, rychło przeradzając się w pieśń przeszłości. Wszyscy jednak podłożyli podwaliny pod rozwój kinematografii, która od połowy ubiegłego wieku będzie uznawana za jedną z najbardziej oryginalnych i najłatwiej rozpoznawalnych na świecie.

Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie losów tych postaci, ich działań, pomysłów oraz efektów, jakie wywarły one na sposób funkcjonowania kina w Japonii w jego najstarszym okresie. Bo każda historia ma swój początek…