środa, 19 czerwca 2013

[Galeria] He-gassen (Bitwa na wiatry)

Isao Takahata, reżyser Grobowca świetlików, stwierdził niegdyś, że poszukując źródeł anime, winniśmy się cofnąć do dwunastowiecznych ilustrowanych zwojów i szkicowników w rodzaju Opowieści o wielkimi radcy Banie (Ban dainagon ekotoba) czy Humorystycznych obrazków zwierząt i ptaków (Chōjū-jinbutsu-giga). Czytelnicy bliżej zaznajomieni z historią anime wiedzą, że jest to teza dość ryzykowna, nie uwzględnia bowiem faktu, iż pierwsze komercyjne animacje zaczęto realizować w Japonii pod wpływem importowanych z Europy filmów Émile'a Cohla, a w późniejszym okresie obficie czerpano z produkcji Walta Disneya. Jeśli jednak wypowiedź Takahaty potraktować nie jako próbę identyfikacji anime jako formuły "czysto japońskiej", lecz skrót myślowy, pozostaje ona wartościowym wkładem w rozważania nad japońską animacją.

Wypada tylko żałować, że wskazując na narracyjne ilustrowane zwoje jako jedno ze źródeł anime, nie wspomina się o zwojach He-gassen. Szkoda to tym większa, że jest to fenomen fascynujący sam w sobie, a przy tym rzadko wspominany w opracowaniach dotyczących sztuki i historii Japonii. Stwierdziłem więc, że warto poświęcić mu tę odsłonę Galerii.

He-gassen (屁合) przełożyć można na "bitwę na pierdnięcia", "zawody w pierdzeniu" lub "konkurs pierdzenia", a w wersji dla co bardziej nobliwych czy wrażliwych na "bitwę na wiatry", "zawody  w puszczeniu wiatrów" lub "konkurs wiatrów". Terminem tym określa się jedną z zabaw, którym w okresie Heian (794-1185) oddawała się dworska arystokracja. Polegała ona na współzawodnictwie o to, kto puści donioślejsze i silniejsze wiatry.

Fragment Hōhi gassen emaki, autor nieznany, 1447.
Prac przedstawiających przebieg podobnych zawodów, zazwyczaj w sposób wyolbrzymiony i humorystyczny, powstało całkiem sporo. Najstarszy z nich pochodzi z XII wieku, a za jego twórcę uznawany jest mnich Toba Sōjō (1053-1140), któremu przypisuje się również autorstwo Humorystycznych obrazków zwierząt i ptaków. Zwój ten znajduje się obecnie w kolekcji świątyni Tō-ji w Kioto. W Muzeum Sztuki Suntory można z kolei obejrzeć zwój Hōhi gassen emaki datowany na 1447 rok.

Utwory te należą do gatunku określanego mianem giga (戯画), kokkeiga (滑稽画) lub wokoe (烏滸絵), co – nie wchodząc w zawiłości translacyjne – przełożyć można na "humorystyczne obrazki", "komiczne obrazki" lub po prostu "karykatury".

Na prace poświęcone zawodom w puszczaniu wiatrów, jakie powstały w okresie Edo (1603-1868), składały się zarówno utwory oryginalne, jak i reprodukcje zwojów z XII wieku, przy czym te ostatnie bywały wzbogacane o nowe elementy. Jako że spora część tego typu dzieł powstała w drugiej połowie XIX wieku, część historyków i badaczy sztuki skłonna jest przypisywać im cele wykraczające poza bawienie odbiorców. Zwolennicy tezy o politycznym charakterze tych prac twierdzą, że miały one propagować ideę niezależności Japonii, ukazując cudzoziemców rażonych wiatrami rdzennych mieszkańców kraju. Pogląd ten artykułuje m.in. Kenneth G. Henshall w wydanej również w Polsce Historii Japonii.

Spośród dzieł poświęconych niecodziennemu konkursowi, do naszych czasów zachował się m.in. zwój a Hōhigassen autorstwa Kawanabe Kyōsaia (1831-1889) z 1867 roku, znajdujący się w muzeum artysty w Tokushimie. Praca ta składa się z dwóch zwojów o wymiarach 28.2 × 897 cm.

Fragment pierwszego zwoju Hōhigassen, Kawanabe Kyōsai, 1867.

Jedną z najciekawszych dzieł tego typu jest reprodukcja zwoju z XII wieku, znajdująca się w zbiorach Uniwersytetu Waseda. Praca o wymiarach 29.6 × 1003,1 cm datowana jest na 1864 rok, jednak jej autor pozostaje nieznany.

Na zwoju przedstawiony został przebieg konkursu w puszczaniu wiatrów, który to – jak można przypuszczać – nieco wymknął się spod kontroli. Zgodnie z regułami wokoe utwór utwór utrzymany jest w kluczu humorystycznym i czyni obfity użytek z hiperboli. Początkowy segment zwoju ukazuje grupę ludzi pogrążonych w rozmowie, prawdopodobnie radzących, co zrobić z resztą swojego dnia. W dalszej części przedstawione zostały przygotowania do zawodów, polegające na spożyciu posiłku sprzyjającego wydaniu z siebie silnych i głośnych wiatrów. Wraz z rozkręcaniem się zabawy, jej uczestnicy stosują coraz wymyślniejsze strategie – ukrywają się za fortyfikacjami stworzonymi z mebli, używają wachlarzy, by odpędzić wraże pociski, zbierają wiatry swej drużyny do wielkiego worka, by przypuścić na przeciwników zmasowany atak, w końcu zaś w użytek idą konie, z których ciskają gazowe gromy. Pod siłą wiatrów uczestników zabawy uginają się nie tylko ludzie, konie i drzewa, ale również zabudowania.

Zdigitalizowany zwój w postaci jednego pliku jpg dostępny jest w tym miejscu. Podobnie jak inne emaki-mono należy oglądać go od prawej do lewej strony. Poniżej natomiast można zapoznać się ze zwojem podzielonym na kolejne epizody. Miłośników zwierząt i osoby wrażliwe ostrzegam jednak, że jedną z niewinnych ofiar zabawy pada kotek.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz