piątek, 1 kwietnia 2016

Motywy cyberpunkowe w kinie przełomu XX i XXI wieku: Studium trzech przypadków

Okres niespełna sześciu lat dzielących premiery Nemezis (Nemesis, 1992) i New Rose Hotel (1998, Abel Ferrara) stanowił dla cyberpunku cała epokę. Produkcja Pyuna stanowiła pierwszą poważną próbę przeniesienia estetyki i ducha „Ruchu” na ekrany, podjętą w czasach, gdy cyberpunk w jego klasycznym wydaniu nadal cieszył się sporą popularnością. Film Ferrary trafił natomiast do kin już po tym, jak na gruncie literatury cyberpunk został poddany rewizji[1], zaś liczni filmowcy, zwłaszcza ci pracujący na obszarze niskobudżetowego kina gatunków, zaczęli włączać do swych utworów cyberpunkowe elementy bez ambicji stworzenia dzieła czysto cyberpunkowego, a w niektórych przypadkach być może nawet i bez świadomości ich rodowodu.

Status cyberpunku na polu kina jest zjawiskiem na paradoksalnym. Z jednej bowiem strony wąsko rozumiany film cyberpunkowy – tzn. spełniający wszystkie restrykcyjne kryteria definicyjne klasycznego cyberpunku – nie powstał i prawdopodobnie już nigdy nie powstanie. Jako taki film cyberpunkowy umarł więc zanim jeszcze się narodził. Z drugiej jednak strony na gruncie kina cyberpunk cechuje daleko posunięta żywotność – prawdopodobnie większa nawet niż na gruncie literatury – poprzez inkorporowanie szeregu charakterystycznych dlań motywów ramy zróżnicowanych produkcji filmowych.

Żywotność motywów cyberpunkowych w kinie science fiction dobrze ilustrują trzy produkcje powstałe już po obwieszczeniu śmierci cyberpunku, w których dokonano mniej lub bardziej daleko posuniętego przetworzenia cyberpunkowej formuły. Są to kolejno: eXistenZ (1999, David Cronenberg), Cypher (2002, Vincenzo Natali) i Paranoja 1.0 (One Point O, 2004, Jeff Renfroe, Marteinn Thorsson).

sobota, 26 marca 2016

Misemono: japoński świat atrakcji, część 2: Przed-filmowe media wizualne

Pokazy misemono odegrały istotną rolę w rozwoju nowoczesnej kultury wizualnej, rozumianej jako kultura konsumpcji obrazów, kładąc tym samym podwaliny pod rozwój kina w Japonii. Od późnego okresu Edo w ich ramach funkcjonowały i cieszyły się dużą popularnością trzy ważne przed-filmowe media wizualne: zograskop, pudło perspektywiczne i latarnia magiczna (laterna magica). Wszystkie te urządzenia trafiły do Japonii za pośrednictwem holenderskich kupców, szybko jednak rozpoczęto ich krajową produkcję, przy czym ostatnie zostało poddane daleko posuniętym modyfikacjom.

Zograskop, czyli „holenderskie szkło”

Zograskop był maszyną optyczną mającą na celu wywołanie u użytkownika wrażenia głębi podczas oglądania płaskiego obrazu umieszczanego u podstawy aparatu. Urządzenie składało się ze stojaka, zwieńczonego ulokowaną na wysokości mniej więcej 45 cm poziomą ramką, w której znajdowała się obustronnie wypukła soczewka o średnicy od 10 do 15 cm, z którą z kolei połączone było pod kątem 45 stopni lustro, skierowane w dół, gdzie znajdował się oglądany obraz[1]. Ważnym aspektem urządzenia było to, że prezentowało ono obrazy w pełnej izolacji, usuwając z pola widzenia całe otoczenie, w którym obraz był konsumowany – widz spoglądał na obicie obrazu przez soczewkę, a pole widzenia peryferyjnego zasłaniała ciemna ramka.


Uzyskanie efektu głębi w zograskopie było możliwe dzięki zastosowaniu vue d’optique, specjalnego rodzaju widoków perspektywicznych tworzonych na potrzeby aparatu, w których stosowano przesadzoną perspektywę i zestawianie kolorów odległych na skali temperaturowej barw. Ze względu na mechanizm działania aparatu obrazy i ich ewentualne podpisy musiały być tworzone za pomocą metody odbicia lustrzanego.

czwartek, 24 marca 2016

Shakespeare w amerykańskim kinie gatunków z lat 1945-1961.

Stephen Crowl dokonał niegdyś podziału historii filmu szekspirowskiego na pięć „aktów”: epokę kina niemego, w której zrealizowano kilkaset produkcji na podstawie szekspirowskiego materiału, lata 30., w których w Hollywood podjęto pierwsze próby fuzji Shakespeare’a i kina popularnego, okres wzmożonej produkcji filmów szekspirowskich od zakończenia II wojny światowej do początku lat 70., „jałowe pustkowie” pomiędzy premierami Tragedii Makbeta (The Tragedy of Macbeth, 1971, Roman Polański) i Henryka V (Henry V, 1989, Kenneth Branagh) oraz odrodzenie gatunku w latach 1989-2001[1].

Przyjmując perspektywę globalną, chronologii Crowla nie sposób odmówić słuszności. W kontekście refleksji nad obecnością Shakespeare'a w kinie amerykańskim jej użyteczność jest jednak ograniczona, zwłaszcza w przypadku trzeciego z wyróżnionych przez badacza okresów.. Faktem jest, że w skali ogólnoświatowej w latach 1948-1971 wystąpił kolosalny wzrost produkcji ortodoksyjnych adaptacji szekspirowskich dramatów, lecz hollywoodzkie wytwórnie miały w nim znikomy udział, ograniczony do dwóch tytułów – Makbeta (Macbeth, 1948, Orson Welles) i Juliusza Cezara (Julius Ceasar, 1953, Josepha L. Mankiewicz)[2]. Amerykańska branża filmowa była sceptycznie nastawiona do tego rodzaju przedsięwzięć, powątpiewała bowiem – nie bez powodów – w ich komercyjny potencjał.

Włodarze hollywoodzkich wytwórni nabrali przekonania o nierentowności ekranizacji utworów Shakespeare’a jeszcze w latach 30., a to za sprawą komercyjnych porażek Snu nocy letniej (A Midsummer Night’s Dream, 1935, Max Reinhardt, William Dieterle), Romea i Julii (Romeo and Juliet, 1936), nakręconego przez George’a Cukora dla MGM, oraz brytyjskiego Jak wam się podoba (As You Like It, 1936, Paul Czinner), wyświetlanego w USA w 1937 roku.


niedziela, 20 marca 2016

Misemono: japoński świat atrakcji, część 1: Wprowadzenie

W epoce Edo w Japonii wykształciła się bogata kultura miejska, która charakteryzowała się szeroką gama rozrywek wykraczających poza teatr kabuki, bunraku, literaturę popularną, malarstwo drzeworytnicze, dzielnice rozkoszy. Nie miej istotną rolę – a pod pewnymi względami istotniejszą, jako że były one dostępne finansowo dla większej liczby ludzi – odgrywały w niej uliczne rozrywki, gdzie smakując różnorakich łakoci, widzowie mogli obejrzeć zróżnicowane dziwowiska. Atrakcje te stanowiły wyraźny element miejskiego pejzażu Japonii jeszcze w drugiej połowie XIX wieku. Cechował je daleko posunięte zróżnicowanie w zakresie skali, finezji i treści.

Manbei Kajima w wydanej w 1922 roku książce Wieczorny poblask Edo (Edo no yūbae) rekonstruował wygląd słynącej z tego typu atrakcji dzielnicy Ryōgoku z około 1865 roku, wśród rzeczy, jakie można było tam zobaczyć wymieniając min. teatr Mureamon-za, kobiecą trupę kabuki „Trzy siostry”, nozoki-karauri przedstawiające historię 47 roninów, pieśniarzy naniwa-bushi, balladystów shinnai, gawędziarzy, wróżbiarzy, strzelnice łucznicze i dmuchawkowe, stoiska golibrodów i masażystów, sprzedawców zabawek oraz rozmaitych słodyczy i przysmaków (sakuramochi, galaretki z żelu agarowego, pierożków, tempury, bulionu z liści nieśpliku, smażonej wątróbki węgorza, irani sushi), pijaków, kłótnie i publiczne oddawanie moczu[1].

środa, 13 stycznia 2016

[Galeria] "Calling Australia!"

W czasie wojny na Pacyfiku film stanowił jedno z podstawowych narzędzi propagandowych wykorzystywanych przez Japończyków. Większość produkcji była kierowana dla widowni krajowej oraz mieszkańców podbitych terenów. Jednym z wyjątków od tej reguły był pseudo-dokument Wzywamy Australię! (Calling Australia!) skierowany do widzów australijskich.

Film został zrealizowany na Jawie w 1943 roku – prawdopodobnie w okresie od czerwca do września – na zlecenie 16. armii Cesarskiej Armii Japońskiej. Projekt ten wchodził w ramy przygotowań do ofensywy na Australię, a jego celem było skłonienie Australijczyków do poddania się w przypadku ewentualnej inwazji przez ukazanie im komfortowych warunków, w jakich rzekomo przebywali australijscy i holenderscy jeńcy wojenni oraz internowana ludność. Armia planowała zrzucanie kopii filmu i poświęconych mu broszur na spadochronach na terenie Australii. Miał on być również wyświetlany w australijskich kinach po zakończeniu inwazji. 

wtorek, 24 listopada 2015

[Wideo] Co próbują powiedzieć nam potwory? (Festiwal Filmowy Pięć Smaków 2015)

Podczas dziewiątej edycji Festiwalu Filmowego Pięć Smaków, odbywającej się w dniach 12-20 listopada 2015 roku, miałem przyjemność wziąć udział w Akademii Azjatyckiej, w ramach której opowiadałem o gatunku kaijū eiga.

Moje wystąpienie odbyło się na marginesie polskiej premiery filmu Love & Peace (Rabu & Pisu) Siona Sono, który był wyświetlany podczas festiwalu. Wykład odbył się 18 listopada w Muzeum Azji i Pacyfiku i nosił tytuł: „Co próbują powiedzieć nam potwory? Społeczno-polityczny wymiar kaijū eiga”. Poniżej zamieszczam jego opis ze strony festiwalu:

„Wykład poświęcony fenomenowi kina kaiju eiga (dosł. filmów o potworach) jako rozrywkowego gatunku filmowego, a zarazem nośnika treści społeczno-politycznych. Główny punkt odniesienia będzie stanowić seria filmów o Godzilli, w szczególności zaś pierwsza odsłona cyklu z 1954 roku w reżyserii Ishirō Hondy, interpretowana jako alegoryczna opowieść o zagrożeniu atomowym. Poznamy zachodnie źródła gatunku kaijū eiga, jego właściwości formalne i strukturalne, kontekst powstania oryginalnej Godzilli, oraz ewolucję serii na przestrzeni dekad. Zarysowane zostaną również  społeczno-polityczne konteksty kilku innych produkcji kaijū eiga. Prześledzimy również proces odkrywania ideologicznego wymiaru tego gatunku przez zachodnią krytykę filmową, wcześniej traktującą  go wyłącznie jako eskapistyczną rozrywkę”.

piątek, 2 października 2015

[Ranking] Obrazkowa wojna z czerwonym zagrożeniem

Obrazkowa wojna z czerwonym zagrożeniem: Subiektywna dziesiątka najlepszych antykomunistycznych historii w amerykańskim komiksie lat 50.

Zimna wojna odcisnęła się silnym piętnem na amerykańskiej kulturze popularnej, zwłaszcza filmie i komiksie. Jej popkulturowe dziedzictwo stanowią setki mniej lub bardziej otwarcie antykomunistycznych narracji, tworzonych ze zmiennym natężeniem niemal od chwili zakończenia II wojny światowej aż do rozpadu ZSRR. Na gruncie komiksu szczytowy okres symbolicznej walki z czerwonym zagrożeniem przypadł na lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte, z pominięciem krótkotrwałego odprężenia, jakie wystąpiło po 1956 roku w reakcji na kompromitację makkartyzmu w oczach opinii publicznej, destalinizację ZSRR i odwilż w relacjach amerykańsko-radzieckich.


czwartek, 20 sierpnia 2015

Japonia w katalogu firmy braci Lumière

Pierwsze filmy, jakie nakręcono w Japonii, nie powstały z myślą o widowni krajowej, lecz widzach europejskich, głodnych nowinek i widoków z odległych krain. Zrealizował je François-Constant Girel, francuski operator, który został wysłany do Japonii przez braci Lumière, by pomógł Katsutarō Inabacie – importerowi pierwszych kinematografów – w organizacji pokazów, jednocześnie kontrolując, czy do Francji  trafia zakontraktowane 60 procent wpływów z projekcji. Przy okazji miał on kręcić krótkie filmowe widokówki, ukazujące życie w Japonii, które po jego powrocie do Europy byłyby tam wyświetlane.

W katalogu firmy braci Lumière znalazły się ostatecznie 33 filmy z widokami Japonii. Większość z nich, w odpowiedzi na oczekiwanie widzów, przedstawiała Japonię egzotyczną – tańce gejsz, aktorów kabuki, pokazy szermierki czy procesję sintoistyczną – kilka prezentowało jednak bardziej nowoczesne oblicze kraju.

sobota, 14 lutego 2015

Kinetoskop: Pierwsza technologia filmowa w Japonii

Informacje o technologiach filmowych w japońskiej prasie

Zalążek świadomości medium umożliwiającego zapis i odtwarzanie „ruchomych fotografii” pojawił się w Japonii – przynajmniej w ograniczonym zakresie – na długo przed tym, jak trafiły tam pierwsze urządzenia filmowe. Misja cywilizacyjna epoki Meiji pociągała za sobą konieczność zapoznania się z najnowszymi trendami naukowymi i technologicznymi występującymi na Zachodzie, toteż japońska prasa regularnie informowała o kolejnych zagranicznych odkryciach i wynalazkach.

Pierwsza wzmianka o technologii opracowywanej przez Thomasa Alvę Edisona w Japonii na łamach „Fukuoka nichi nichi shinbun” 12 kwietnia 1890 roku, a więc półtora roku po tym, jak wynalazca przedłożył amerykańskiemu urzędowi patentowemu wniosek o zabezpieczenie praw do wynalazku, który, „robiłby dla oka to, co fonograf robi dla ucha”, a zarazem rok przed publiczną demonstracją jego prototypu i szesnaście miesięcy przed złożeniem wniosku patentowego na kinetoskop i kamerę kinetograficzną[1]. 12 kwietnia 1891 roku ta sama gazeta opublikowała artykuł o tytule Fotografie, które mówią (Shashin, ensetsu o nasu), poświęcony prowadzonym w firmie Edisona wczesnym eksperymentom nad łączeniem filmu i dźwięku[2]. Artykuły dotyczące technologii filmowej, które ukazały się w Japonii na przestrzeni kolejnych lat, powstawały na bazie tekstów z zachodniej prasy. Prawdopodobnie też większość z nich nie była niczym więcej niż tłumaczeniami, czego najwyraźniejszym przykładem jest artykuł opublikowany w 18 sierpnia 1891 roku w wydawanej w Jokohamie anglojęzycznej gazecie „Japan Weekly Mail”, będący przedrukiem z „The London Times”[3].

poniedziałek, 8 grudnia 2014

[Galeria] Album fotografii z incydentu w północnych Chinach (Hokushin jihen shashin jō, 1901)

W latach 1899-1901 na terenie północo-wschodnich Chin toczyło się tzw. powstanie bokserów, skierowane przeciw dynastii Qing i cudzoziemcom. W czerwcu 1900 roku do stłumienia buntu, na tym etapie wspieranego już przez panującą dynastię, przystąpiły oddziały koalicji ośmiu mocarstw (Niemcy, Wielka Brytania, Japonia, Rosja, USA, Francja, Włochy, Austro-Węgry).

Powstanie cieszyło się zainteresowaniem światowej opinii publicznej. W czasie jego trwania na terenie Chin filmy realizowało przynajmniej siedmiu filmowcówC. Fed Akcerman, Joseph Rosenthal, Bruton Holmes i jego operator Oscar Depue, Francuz znany tylko jako Monsieur X.X.) oraz dwaj Japończycy, Tsunekichi Shibata i Komakichi Fukaya. Filmy mógł realizować tam również Brytyjczyk George Scott, lecz nie jest to pewne – w magazynie "Photogtaphic Dealer" z sierpnia 1900 znalazła się informacja o tym, że wyruszył on do Chin z zamiarem kręcenia, ale jego dalsze losy są nieznane. Na teren działań zbrojnych jako pierwsza dotarła ekipa japońska.