poniedziałek, 22 września 2014

Wygrzebane w archiwach: Film japoński w międzywojennej prasie polskiej

Zgłębiając dzieje wczesnego kina japońskiego, część czasu poświęcam na próbę rozpoznania stopnia jego obecności w zagranicznej prasie. Z racji globalnego zasięgu anglojęzycznych pism branżowych oraz samej specyfiki tego rodzaju periodyków to właśnie w nich można znaleźć najwięcej wzmianek i przekrojowych artykułów o japońskim kinie. Mniejsze materiały pojawiały się również w gazetach codziennych, czasem w formie ciekawostek, zazwyczaj jednak w związku sensacyjnymi – przynajmniej w perspektywie zachodnich odbiorów – wydarzeniami lub praktykami japońskiego przemysłu filmowego.

Ku mojemu zaskoczeniu niedawno odkryłem, że i w polskiej prasie z okresu międzywojennego znalazło się kilkanaście wzmianek i przekrojowych artykułów poświęconych kinu japońskiemu. W przypadku prasy filmowej artykuły te tworzone były zwykle na podstawie materiałów z prasy anglojęzycznej. Poniżej przedstawiam wszystkie polskojęzyczne artykuły z okresu międzywojennego, do jakich udało mi się dotrzeć.

Artykuły opatrzyłem drobnymi uwagami dotyczącymi zawartych w nich faktograficznych błędów, nieprecyzyjnych sformułowań i dyskusyjnych stwierdzeń. Dla wygody Czytelników zdecydowałem się najpierw zaprezentować artykuł w całości, a komentarze umieścić pod nimi.

Rozmiar ilustracji w tekście został dostosowany do formatu bloga, więc odczytanie treści artykułów może nastarczać trudności. W takiej sytuacji można kliknąć na poszczególne ilustracje i otworzyć je w nowym oknie wówczas ich rozmiar będzie większy, co zwiększy komfort lektury.

1928: "Kurjer Warszawski", Rok 108, Nr 34, 3 lutego


W przypadku tego artykułu muszę przyznać się do porażki w roli komentatora. Sprawa włosów aktorek w Nikkatsu obiła mi się o uszy, lecz nie mogę doszukać się żadnych materiałów na jej temat.

Artykuł z "Kurjera Warszawskiego" warty jest odnotowania nie tylko ze względu na to, że stanowi najwcześniejszą wzmiankę o japońskim świecie filmu w polskiej prasie, na jaką udało mi się dotąd trafić. Nie mniej istotna jest jego forma – japoński przemysł filmowy nie stanowi tu jeszcze tematu samego w sobie, lecz element szerszego materiału utrzymanego w perspektywie różnic kulturowych.

1928: "Nowy Kurjer", Rok 39, Nr 114, 17 maja


1928: "Hasło Łódzkie", Rok II, Nr 138, 19 maja


Przedruk prezentowanego wyżej artykułu z "Nowego Kurjera" – zmieniono w nim tylko tytuł.

1929: "Kurjer Warzawski", Rok 109, Nr 68, 10 marca


1929: "Tęcza", Rok III, Nr 15


1929: "Kurjer Warszawski", Rok 109, Nr 198, 30 kwietnia


1930: "Nowy Kurjer", Rok 41, Nr 100, 30 kwietnia

 

1930: "Krzyż", Rok 2, Nr 37, 14 września



"Krzyż", niedzielny dodatek do "Dziennika Gniewskiego", nie należy do gazet, po które sięga się w pierwszej kolejności w poszukiwaniu informacji o kinie japońskim. Temat notki pokrywa się jednak z profilem pisma, dotyczy bowiem filmu o chrześcijańskich męczennikach, jaki podług informacji prasowej z 1930 roku miał zostać zrealizowany w wytwórni Nikkatsu.

Film, o którym mowa w notce faktycznie powstał – nosił on tytuł Historia męczeńskiej krwii: 26 japońskich świętych (Junkyō kesshi: Nihon nijuroku seijin), jego reżyserem był Ikeda Tomiyasu, a premiera odbyła się we wrześniu 1931 roku.

Hirayama twierdził, że realizacji filmu przyświecały dwa cele – walka z japońskimi uprzedzeniami w stosunku do chrześcijan i kształtowanie pozytywnego wizerunku Japonii na arenie międzynarodowej. W tym celu w 1932 roku opuścił Japonię i rozpoczął trasę po świecie, prezentując film na Filipinach, w Europie i USA.

Informacja o Korioko Sato, współpracowniku Hirayamy, została prawdopodobnie wymyślona przez autora artykułu, by nobilitować produkcję, nie jestem bowiem w stanie dociec, o kogo może w tym fragmencie chodzić. Z dostępnych informacji wynika, że wstępna wersja scenariusza została opracowana przez ojca Hermanna Heuversa, wykładowcę jezuickiego Uniwersytetu Sophia, działającego w Tokio od 1913 roku.

Historia męczeńskiej krwi: 26 japońskich świętych nie była bynajmniej pierwszym japońskim filmem o tematyce chrześcijańskiej. 28 stycznia 1927 roku premierę miał Chrześcijanin Ochō (Kirishitan Ochō, 1927, Norio Yamakami). Była to pierwsza produkcja Bantsuma Tachibana Universal Rengō Eiga, wspólnej inicjatywy aktora Tsumasaburō Bandō i Universal Pictures, która funkcjonowała od września 1926 roku do maja 1927 roku.

Ulotka reklamowa Historii męczeńskiej krwi...

1930: "Kurjer Warszawski", Rok 110 Nr 217, 10 sierpnia



Pierwotne miejsce publikacji artykułu przedrukowanego miesiąc później w "Krzyżu".

1930: "Rozwój", Rok XXXIV, Nr 219, 10 sierpnia


Nieco krótsza wersja tekstu opublikowanego tego samego dnia w "Kurjerze Warszawskim".

1932: "Express Wieczorny Ilustrowany", Rok IX, Nr 148, 29 maja

 

1932: "Tęcza", Rok VI, Nr 4

Pierwszym dużym materiałem poświęconym japońskiemu filmowi w międzywojennej prasie polskiej był artykuł Kraj o największej produkcji filmowej, opublikowany w miesięczniku "Tęcza" nr 4 z 1932 roku.  W czterostronicowym tekście przedstawione zostały czytelnikom podstawowe informacje dotyczące japońskiego przemysłu filmowego. Punktem wyjścia – jak często miało to miejsce w analogicznych anglojęzycznych publikacji z tego okresu – jest zdziwienie faktem, że Japonia jest największym producentem filmowym na świecie.

We wstępie do artykułu redakcja zaznacza, że tekst stanowi wybór najciekawszych fragmentów artykułu, jaki w prasie zagranicznej opublikował Amerykanin Siegfried F. Lindstrom, który przebywał w Japonii kilkadziesiąt lat. Redakcja nie precyzuje, o jaki artykuł chodzi, lecz jestem niemal pewien, że chodzi o The Cinema in Cinema-Minded Japan, opublikowany na łamach magazynu "Asia" w grudniu 1931 roku. Ze względu na to, że nie udało mi się dotrzeć do oryginalnej wersji artykułu, nie mogę stwierdzić, jak bardzo został on skrócony przez polską redakcję, ani czy pojawiające się w nim błędy leżą po stronie autora czy redakcji.

We wstępie do artykułu redaktor stwierdza: "Sprawy, które teraz rozgrywają się na Wschodzie i tak tragiczny, niestety, przybierają obrót, siłą rzeczy zwracają powszechne zainteresowanie ku Japonji i Chinom. Dopiero przy takich okazjach dowiadujemy się czegoś bliższego o życiu i zwyczajach egzotycznych narodów, a życie to jest – wbrew pozorom – bogate i ciekawe".

Fragment ten dobrze oddaje status kina japońskiego na łamach zachodniej prasy. Choć wiele zależało od specyfiki tytułu, zwłaszcza od tego, czy było to pismo branżowe czy gazeta codzienna, można – mając świadomość, że jest to uproszczenie – stwierdzić, że początkowo kino japońskie pojawiało się w prasie zachodniej w formie "egzotycznych" ciekawostek, później prób rozpoznania potencjalnego rynku zbytu i sensacyjnych wiadomości (zwłaszcza kolejnych informacji o specyfice japońskiej cenzury filmowej), w końcu zaś bardziej rozbudowanych artykułów mających na celu całościową prezentację japońskiego przemysłu filmowego. Regułą było również, że im bardziej rozwijał się japoński przemysł filmowy i im silniejszą pozycję na arenie międzynarodowej zyskiwała Japonia, tym więcej pojawiało się tekstów poświęconych tamtejszemu kinu.

 
 

Fotografia na dole strony 33 została opatrzona opisem: "Oto pani Chiero Kataoka w stroju staro-japońskim występuje w filmie historycznym, a p. Denmi Suzuki w mundurze, gra w filmie z życia współczesnego". Opis ten jest błędny, bowiem w rzeczywistości jest to fotografia promocyjna do filmu Marsz (Shingun, 1930, Kyohiko Ushihara), w którym wystąpili Kinuyo Tanaka i Denmei Suzuki. Kinuyo Tanaka została mylnie zidentyfikowana jako Chiero Kataoka. Prawdopodobnie chodziło o aktora Chiezō Kataokę, który faktycznie był gwiazdą filmów historycznych.

W prawej kolumnie strony 34 pojawia się informacja: "Japończycy zajęli się produkcją filmową od r. 1906. Pierwsze towarzystwo filmowe znane było pod firmą Yokota Shokai i Tenkatsu, a po reorganizacji przyjęło nazwę Nihon Katsudo Shashin Comp. Później stworzono cały szereg innych wytwórni filmowych, lecz zanotować warto tylko cztery, wydały one bowiem cały szereg poważnych filmów: 1. Nihon Katsudo Shashin Comp. 2. Toa Kinema Comp. 3. Makino Kinema Comp. 4. Shochiku Teikine".

Ten krótki fragment zawiera sporo błędów faktograficznych. Po pierwsze bowiem w Japonii produkcja filmowa, choć na ograniczoną skalę, rozpoczęła się już pod koniec XIX wieku. Zwiększenie produkcji filmowej faktycznie przypada na lata 1906-1908, w czym niewątpliwą zasługę odegrał szef wytwórni Yokota Shōkai, który nawiązał wówczas współpracę ze Shōzō Makino, jego firma nie była jednak bynajmniej pierwszym producentem filmów w Japonii. Yokota Shōkai i Tenkatsu nie były również tą samą firmą. Wytwórnia Tenkatsu – której pełna nazwa brzmiała Tennenshoku Katsudō Shashin Kabushiki Kaisha – została formalnie założona 17 marca 1914 roku. W ramy założonej w 1912 roku wytwórni Nihon Katsudō Shashin Kabushiki Kaisha - znanej jako Nikkatsu - weszły natomiast firmy: Yokota Shōkai, Yoshizawa Shōten, M. Patē Shōkai i Fukuhōdō. Nieporozumienie może wynikać z faktu, że część pracowników Fukuhōdō założyło firmę Tenkatsu.

Osobną kwestią jest zapis sugerujący istnienie wytwórni Shōchiku Teikine. Teikine została założona w 1920 roku i choć w latach 20. była ważną wytwórnią, pod koniec dekady borykała się jednak z problemami finansowymi. W 1931 roku na jej gruzach, przy sekretnym wsparciu finansowym Shōchiku, utworzono wytwórnię Shinkō Kinema. Choć Shinkō stanowiła nieoficjalną odnogę Shōchiku w walce z konkurencją ze strony wytwórni Tōhō, traktowanie Shōchiku i Teikine jako jednej wytwórni jest błędem.

Na stronie 33 Lindstrom stwierdza: "Pierwsze filmy, które przyszły z Europy, niebardzo podobały się Japończykom, większe zainteresowanie wzbudziły filmy amerykańskie; zainteresowanie to pozostało do dnia dzisiejszego". Choć w kwestii popularności filmów amerykańskich trudno odmówić mu słuszności – dość powiedzieć, że w 1926 roku około 30% wyświetlanych w Japonii filmów było produkcji zagranicznej, z czego niemal wszystkie były amerykańskie, a w 1936 roku wyświetlano w Japonii 268 filmów amerykańskich, przy 25 niemieckich, 23 francuskich i 13 brytyjskich – w pewnym stopniu zakłamuje on rzeczywistość, bowiem filmy amerykańskie stały się na rynku japońskim dominującymi produkcjami zagranicznymi dopiero w czasie I wojny światowej, w skutek niedoboru filmów z kontynentu.

Fotografią na dole strony 35 została opatrzona opisem: "Dźwiękowce kręcono w pierwszym czasie w studio jednej z najpoważniejszych wytwórni filmowych japońskich. Aparatura dźwiękowo-filmowa ulepszona została w Japonji przez pewnego skrzypka teatralnego, który z amatorstwa zajmował się elektroniką. Aparat te jest lepszy od używanego w Ameryce".

Fotografia pochodzi z planu filmu Sąsiadka i żona (Madamu to nyōbō, 1931, Heinosuke Gosho), pierwszego filmu wytwórni Shōchiku zrealizowanego w technologii Tsuchihashi. Lindstom przesadza jednak określając tę technologię lepszą od amerykańskiej. W rzeczywistości wytwórnia korzystała z niej, by uniknąć opłata licencyjnych wiążących się z użyciem technologii z USA.  Shirō Kido, szef studia Kamata wytwórni Shōchiku, podczas pobytu w USA w 1928 roku zetknął się z technologią RCA Photophone, później zaś zlecił opracowanie na jej podstawie – głównie w oparciu o anglojęzyczne pisma techniczne – japońskiej technologii zapisu dźwięku na film. Technologię tę opracowali bracia Tsuchihashi – Takeo i Haruo. Ten pierwszy był faktycznie skrzypkiem grającym w orkiestrze akompaniującej niemym filmom w Shōchiku-za. Shōchiku i związana z nią Shinkō zaadaptowały technologię Tsuchihashi, lecz stwierdzenie, jakoby była ona lepsza od amerykańskiej jest nadużyciem.

Ostatnim wartym skomentowania fragmentem tekstu jest zawarta na 35 stronie uwaga o japońskiej cenzurze filmowej. Lindstrom słusznie zauważa, że kilka lat wcześniej cenzura filmowa przeszła w Japonii w gestię Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, myli jednak rok. Przepisy inspekcji filmowej (Katsudō Shashin “Firumu” Ken'etsu Kisoku), które wprowadzały tę zmianę, weszły bowiem życie nie w 1924 roku lecz 1 lipca 1925 roku.

Uwaga Lindstroma o usuwaniu scen pocałunków jest o tyle interesująca, że te faktycznie usuwano na masową skalę ze względów na obronę moralności i przyzwoitości publicznej, co często było odnotowywane w zachodniej prasie. Poniżej przedstawiam dwa takie przykłady.

"The Poverty Bay Herald" z 13 września 1919 roku
"The Daily News" z 15 października 1926 roku

1932: "Kurjer Nowogródzki", Rok 2, Nr 197, 14 sierpnia



1933: "ABC", Rok 8, Nr 68, 6 marca


1935: "Kino dla wszystkich", Rok 9, Nr 12, 19 marca


1935: "Express Wieczorny Ilustrowany", Rok XIII, Nr 170, 19 czerwca


 
1935: "Warszawski Dziennik Narodowy", Rok 1, Nr 41B, 7 lipca


Ten sam artykuł, opatrzony bardziej krzykliwym tytułem, pojawił się niespełna dwa tygodnie później na łamach "Nowego Kurjera". Wersja z "Warszawskiego Dziennika Narodowego" jest nieco krótsza, co sugeruje, że bazowała ona na tekście przygotowanym dla "Noweg Kurjera" lub że oba artykuły stanowiły kopię innego tekstu źródłowego.

1935: "Nowy Kurjer", Rok 46, Nr 164, 19 lipca



Artykuł w "Nowym Kurjerze" jest zdecydowanie mniej rozbudowany niż ten z "Tęczy", niemniej i w nim podjęto próbę możliwie szczegółowego omówienia japońskiej branży filmowej.

Autor stwierdza, że tematy części filmów zaczerpnięte są bieżących wydarzeń, a japońscy reporterzy filmowi pracują tak szybko, że ważniejsze wydarzenia z życia stolicy można już następnego dnia oglądać na filmie. Z kontekstu akapitu wynika, że dziennikarz "Nowego Kurjera" nie różnicuje produkcji filmowej na filmy fabularne i kroniki filmowe. Być może jednak operując na materiałach zagranicznych nieświadomie połączył on kroniki filmowe i filmy kiwamono. Pojęcie to – zaczerpnięte z terminologii teatru kabuki – odnosiło się do naprędce realizowanych filmów na temat głośnych bieżących wydarzeń. Filmy te nie był, rzecz jasna, wprowadzane do kin dzień po jakimś wydarzeniu, lecz w relatywnie krótkim czasie, zanim zatarło się ono w publicznej pamięci.

W artykule istotne jest również wskazanie, że filmy kręci się w Japonii głównie na podstawie powieści,  rzadko zaś na podstawie oryginalnego scenariusza. Choć w japońskim przemyśle filmowym od początku jego funkcjonowania z reguły korzystało się z mniej lub bardziej gotowych materiałów wyjściowych, w latach 30. wytwórnie skoncentrowały się na realizacji bunga eiga (filmów na podstawie literatury), w celu przyciągnięcia widzów wywodzących się z wyższych warstw społecznych oraz zwiększenia prestiżu przemysłu filmowego.

Stwierdzenie, że w Japonii nie przestrzega się w relacjach między wytwórnią i aktorem zasady wyłączności, jest mylące, sugeruje bowiem, że aktorzy byli freelancerami. Tymczasem wytwórnie podpisywały z aktorami kontrakty na wyłączność, uniemożliwiające im występowanie w filmach konkurencji. Część aktorów rzeczywiście występowała w filmach różnych wytwórni, lecz nigdy nie odbywało się to w tym samym czasie. Wystąpienie w filmie innej wytwórni wymagało od aktora zerwania kontraktu z dotychczasową wytwórnią i podpisania nowego z konkurencją. Choć wytwórnie nader chętnie podkradały sobie nawzajem gwiazdy, zmiany pracodawców rzadko przebiegały w spokojnej atmosferze. Skrajnym przypadkiem były losy Kazuo Hasegawy, który po przejściu z wytwórni Shōchiku do Tōhō w 1937 został napadnięty i cięty przez twarz brzytwą przez Koreańczyka, co do którego podejrzewano, że działał na zlecenie władz Shōchiku.

1937: "Kino", Rok 8, Nr 6, 7 lutego



1937: "Kino", Rok 8, Nr 33, 15 sierpnia


1937: "Kino", Rok 8, Nr 44, 31 października


1937: "Kino", Rok 8, Nr 45, 7 listopada



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz