KLĘSKA POD GRUNWALDEM
Okrągła rocznica, prominentni goście, imponujące spoty reklamowe przygotowane przez zespół Platine Image oraz zachęcający program, którego główną atrakcję stanowić miała rekonstrukcja bitwy z udziałem dwóch tysięcy statystów. Krótko mówiąc: obietnica imprezy na europejskim poziomie. Cóż z tego, skoro jej organizację określić można tylko jednym słowem – katastrofa.
Ale kostiumy mieli ładne
„Ale kostiumy mieli ładne i widać było, że się starają” - zagadnął starszy jegomość, przerywając ciszę, jaka od kilkunastu minut panowała na peronie dworca kolejowego w Olsztynku. „Szkoda, że tylko oni” - odparł stojący nieopodal mężczyzna. „Tylko oni się postarali” - dodał, kiedy dostrzegł pytający wzrok inicjatora rozmowy - „Bo o organizatorach powiedzieć tego nie można”.
„Proszę mi powiedzieć, jak to jest możliwe, by na terenie całej imprezy nie można było kupić do picia niczego poza Tyskim i Coca-Colą?” - pytała kobieta w średnim wieku. „Zastanawia mnie, kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby przy takiej liczbie spodziewanych gości, o której od tygodnia mówią w telewizji, na całym polu postawić raptem trzy namioty, pod którymi można by skryć się przed słońcem” - wtórował jej wspomniany już jegomość. „Skwar jak w Mozambiku, a tam żadnego cienia” - dorzucił z oddali mężczyzna palący papierosa.
Okrągła rocznica, prominentni goście, imponujące spoty reklamowe przygotowane przez zespół Platine Image oraz zachęcający program, którego główną atrakcję stanowić miała rekonstrukcja bitwy z udziałem dwóch tysięcy statystów. Krótko mówiąc: obietnica imprezy na europejskim poziomie. Cóż z tego, skoro jej organizację określić można tylko jednym słowem – katastrofa.
Ale kostiumy mieli ładne
„Ale kostiumy mieli ładne i widać było, że się starają” - zagadnął starszy jegomość, przerywając ciszę, jaka od kilkunastu minut panowała na peronie dworca kolejowego w Olsztynku. „Szkoda, że tylko oni” - odparł stojący nieopodal mężczyzna. „Tylko oni się postarali” - dodał, kiedy dostrzegł pytający wzrok inicjatora rozmowy - „Bo o organizatorach powiedzieć tego nie można”.
Nie minęło pięć minut, nim zdawkowa
wymiana zdań przerodziła się w żywiołową dyskusję, w którą zaangażowała
się większość osób przebywających wówczas na peronie. Niemal każdy
chciał dodać swój wers do spontanicznie rodzącej się litanii skarg i
zażaleń.
„Proszę mi powiedzieć, jak to jest możliwe, by na terenie całej imprezy nie można było kupić do picia niczego poza Tyskim i Coca-Colą?” - pytała kobieta w średnim wieku. „Zastanawia mnie, kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby przy takiej liczbie spodziewanych gości, o której od tygodnia mówią w telewizji, na całym polu postawić raptem trzy namioty, pod którymi można by skryć się przed słońcem” - wtórował jej wspomniany już jegomość. „Skwar jak w Mozambiku, a tam żadnego cienia” - dorzucił z oddali mężczyzna palący papierosa.









